Fot. Shutterstock
MATERIAŁ PROMOCYJNY
Superszybkie 5G od Orange dostępne jest już ponad 3900 stacji bazowych, a światłowód dociera do ponad 9,5 miliona gospodarstw domowych w całej Polsce. Operator inwestuje w technologie, które realnie poprawiają jakość i komfort korzystania z sieci, zarówno w dużych miastach, jak i w mniejszych miejscowościach i wsiach.
Internet jutra powinien działać zawsze, wszędzie i dla każdego. Ma być szybki, stabilny i gotowy na rosnące potrzeby użytkowników. Właśnie w tym kierunku idzie Orange, rozwijając sieć dopasowaną do codziennego życia.
Fot. Shutterstock
Fot. Shutterstock
To właśnie w smartfonie mamy:
- nawigację,
- karty płatnicze,
- aparat,
- pilota do drona,
- a nawet bilety na pociąg i samolot.
Nie trzeba też już pisać listów do zatroskanych krewnych, którzy nie wiedzą
– czy nad morzem pada, ani jak podoba się nam ośrodek, w którym wypoczywamy. To wszystko zastępuje smartfon. Jednak sam telefon nie wystarczy. Potrzeba jeszcze... danych komórkowych. W końcu wiele z tych funkcji nie zadziała bez dostępu do internetu. Nie mówiąc już o tym, że nie będziemy mogli zadzwonić do hotelu, bliskich czy zamówić taksówki.
I nawet, choć w wakacje chcemy być offline – lepiej być z wyboru i w razie potrzeby móc skorzystać lub nie mieć nawet możliwości skorzystania z sieci.
- nawigację,
- karty płatnicze,
- aparat,
- pilota do drona,
- a nawet bilety na pociąg i samolot.
Nie trzeba też już pisać listów do zatroskanych krewnych, którzy nie wiedzą
– czy nad morzem pada, ani jak podoba się nam ośrodek, w którym wypoczywamy. To wszystko zastępuje smartfon. Jednak sam telefon nie wystarczy. Potrzeba jeszcze... danych komórkowych. W końcu wiele z tych funkcji nie zadziała bez dostępu do internetu. Nie mówiąc już o tym, że nie będziemy mogli zadzwonić do hotelu, bliskich czy zamówić taksówki.
I nawet, choć w wakacje chcemy być offline – lepiej być z wyboru i w razie potrzeby móc skorzystać lub nie mieć nawet możliwości skorzystania z sieci.
O tym warto pamiętać przed wyjazdem na wakacje?
Przelanie pieniędzy na walutowe konto, kupienie biletów do muzeum online, sprawdzenie godzin otwarcia restauracji, a także poczucie stałego kontaktu z bliskimi, których nie ma z nami na wczasach – to wszystko sprawia, że wakacje są dla nas mniej stresujące. A przecież o to przede wszystkim chodzi w urlopie – by wypocząć. Możliwość korzystania z map, tłumaczy, aplikacji rezerwacyjnych czy kontaktowanie się z bliskimi zmniejsza niepewność i stres związany z podróżą.
Co więcej, szybki dostęp do informacji (np. o zmianach lotów, rozkładach, sytuacjach awaryjnych) redukuje poczucie chaosu i pozwala szybko reagować. Dla niektórych internet będzie też namiastką rutyny na wakacjach, np. robiąc poranną prasówkę, czy oglądając ulubiony serial.
Przelanie pieniędzy na walutowe konto, kupienie biletów do muzeum online, sprawdzenie godzin otwarcia restauracji, a także poczucie stałego kontaktu z bliskimi, których nie ma z nami na wczasach – to wszystko sprawia, że wakacje są dla nas mniej stresujące. A przecież o to przede wszystkim chodzi w urlopie – by wypocząć. Możliwość korzystania z map, tłumaczy, aplikacji rezerwacyjnych czy kontaktowanie się z bliskimi zmniejsza niepewność i stres związany z podróżą.
Co więcej, szybki dostęp do informacji (np. o zmianach lotów, rozkładach, sytuacjach awaryjnych) redukuje poczucie chaosu i pozwala szybko reagować. Dla niektórych internet będzie też namiastką rutyny na wakacjach, np. robiąc poranną prasówkę, czy oglądając ulubiony serial.
Fot. Shutterstock
Fot. Shutterstock
Dlatego przed wyjazdem należy pamiętać przede wszystkim o dwóch rzeczach. Po pierwsze – zabrać smartfon, a po drugie przygotować go w taki sposób, by podczas wyjazdu był naszym cichym pomocnikiem. Co to znaczy? Przede wszystkim zabezpieczmy go nieprostym PIN-em czy wzorem, ale twarzą, a najlepiej odciskiem palca. Na wszelki wypadek (w końcu wakacje to czas roztargnienia) warto też włączyć usługę lokalizowania zagubionego urządzenia. Wtedy łatwiej będzie odnaleźć telefon, gdy go zgubimy.
Cenniejsze od samego aparatu mogą być wspomnienia, których ”utrata” będzie większą stratą. Dlatego można ustawić automatyczne przesyłanie zdjęć do chmury. Dzięki temu zostaną one szybko i łatwo zarchiwizowane. Po trzecie – sprawdźmy, jakie są stawki połączeń do kraju, gdzie się wybieramy, zobaczmy, czy mamy włączony roaming, czy (i jaki) potrzebujemy aktywować pakiet, by uniknąć drogich, niezapowiedzianych rachunków. Lepiej te pieniądze przeznaczyć na pamiątki z podróży.
Fot. Shutterstock
Uwaga na oszustów! Jak nie dać się naciągnąć?
Pułapką, w którą najłatwiej wpaść podczas wakacji zagranicznych, jest roaming. Z jednej strony daje nam możliwość korzystania z internetu poza Polską. I to jest wielkim autem np. przy tłumaczeniu nieznanych nam słów, szukaniu tras i lokalnych atrakcji, sprawdzaniu informacji czy byciu w kontakcie z bliskimi. Z drugiej strony, gdy zapomnimy przełączać się na WiFi, np. będąc w hotelu, szybko zużyjemy pakiet danych, a opłaty za dodatkowe gigabajty mogą być nieprzyjemną powakacyjną niespodzianką. Szczególnie jeśli wyjedziemy poza kraje UE i Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Tam stawki mamy jak w kraju. Ale w Afryce, Azji, Ameryce to już zupełnie inna bajka i cena.
Nawet chwilowe, odruchowe włączenie internetu może nas słono, niczym morska woda, kosztować. I jeszcze bardziej potrafi zmrozić. O tym warto więc zadbać przed podróżą – sprawdzając na stronie operatora stawki połączeń zagranicznych. Niektórzy z nich, np. Orange mają specjalne tańsze pakiety roamingowe. A jeśli jesteście w innej sieci – i tak możecie nabyć roamingowy starter czy skorzystać z opcji dla wszystkich – wakacyjnej oferty Flexa, by na urlopie odpoczywać i nie martwić się o rachunki.
Pułapką, w którą najłatwiej wpaść podczas wakacji zagranicznych, jest roaming. Z jednej strony daje nam możliwość korzystania z internetu poza Polską. I to jest wielkim autem np. przy tłumaczeniu nieznanych nam słów, szukaniu tras i lokalnych atrakcji, sprawdzaniu informacji czy byciu w kontakcie z bliskimi. Z drugiej strony, gdy zapomnimy przełączać się na WiFi, np. będąc w hotelu, szybko zużyjemy pakiet danych, a opłaty za dodatkowe gigabajty mogą być nieprzyjemną powakacyjną niespodzianką. Szczególnie jeśli wyjedziemy poza kraje UE i Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Tam stawki mamy jak w kraju. Ale w Afryce, Azji, Ameryce to już zupełnie inna bajka i cena.
Nawet chwilowe, odruchowe włączenie internetu może nas słono, niczym morska woda, kosztować. I jeszcze bardziej potrafi zmrozić. O tym warto więc zadbać przed podróżą – sprawdzając na stronie operatora stawki połączeń zagranicznych. Niektórzy z nich, np. Orange mają specjalne tańsze pakiety roamingowe. A jeśli jesteście w innej sieci – i tak możecie nabyć roamingowy starter czy skorzystać z opcji dla wszystkich – wakacyjnej oferty Flexa, by na urlopie odpoczywać i nie martwić się o rachunki.
Fot. Shutterstock
W kwestii płatności – oszuści tylko na to czekają. Gdy podczas wyjazdu dostaniemy wiadomość, upominającą się o dodatkową wpłatę formalności chcemy mieć szybko z głowy i bez większego zastanowienia – klikamy, opłacamy, a później mamy bardzo dużo problemów.
Szczególną uwagę należy zwrócić na wszelkiego rodzaju podejrzane linki oraz na podawanie danych wrażliwych. Zwłaszcza jeśli prosi się nas o dane kart płatniczych – nawet jeśli robi to ktoś podający się za przedstawiciela hotelu, w którym mieszkamy.
Zawsze warto zadzwonić na oficjalny numer i potwierdzić, czy rzeczywiście nasze dane są niezbędne do wypoczynku. Dobrym nawykiem jest sprawdzanie, czy adres zaczyna się od https:// i czy nie ma w nim żadnej literówki. Może to być wtedy oszustwo.
Szczególną uwagę należy zwrócić na wszelkiego rodzaju podejrzane linki oraz na podawanie danych wrażliwych. Zwłaszcza jeśli prosi się nas o dane kart płatniczych – nawet jeśli robi to ktoś podający się za przedstawiciela hotelu, w którym mieszkamy.
Zawsze warto zadzwonić na oficjalny numer i potwierdzić, czy rzeczywiście nasze dane są niezbędne do wypoczynku. Dobrym nawykiem jest sprawdzanie, czy adres zaczyna się od https:// i czy nie ma w nim żadnej literówki. Może to być wtedy oszustwo.
Fot. Shutterstock
Fot. Shutterstock
Do listy "wakacyjnych zagrożeń" trzeba też dorzucić bankomaty. Korzystając z nich zwłaszcza w wakacyjnych kurortach, należy zachować podejrzliwość i dokładnie przyjrzeć się okolicom klawiatury i wejścia na kartę. Złodzieje instalują bowiem czasem tzw. skimmer, który sczytuje dane magnetyczne z karty. Jak zawsze, lepiej zasłonić dłonią klawiaturę, na której wpisujemy PIN. Natomiast najlepiej korzystać z BLIK-a przy wypłatach z bankomatu, co zmniejsza ryzyko okradzenia.
Dla większego bezpieczeństwa można zmienić limity płatności internetowych na zero, a wypłat z bankomatu - na niższe. Na wypadek, gdyby ktoś uzyskał dostęp do naszej kart lub konta. Natomiast, w sytuacji, gdy nie wiemy, gdzie jest karta, również najlepiej zmniejszyć te limity do zera. Wtedy potencjalny złodziej nic nie zdziała, a my zyskamy spokój, gdyby w wakacyjnym zamieszeniu nasza karta po prostu się zapodziała.
Dla większego bezpieczeństwa można zmienić limity płatności internetowych na zero, a wypłat z bankomatu - na niższe. Na wypadek, gdyby ktoś uzyskał dostęp do naszej kart lub konta. Natomiast, w sytuacji, gdy nie wiemy, gdzie jest karta, również najlepiej zmniejszyć te limity do zera. Wtedy potencjalny złodziej nic nie zdziała, a my zyskamy spokój, gdyby w wakacyjnym zamieszeniu nasza karta po prostu się zapodziała.
Fot. Shutterstock
Z jakiego WiFi korzystać podczas wakacji?
Oszczędzając dane komórkowe, trzeba także zachować czujność. Łącznie się z jakimkolwiek otwartym WiFi to niekoniecznie dobry pomysł. Coraz popularniejszy jest bowiem wardriving. Co to takiego? Hakerzy znajdują sieci bezprzewodowe bez odpowiednich zabezpieczeń, a następnie za ich pośrednictwem mogą się włamać do sprzętów, które są do nich podłączone. Dwie podstawowe funkcje, które uchronią nas przed taką sytuacją to: wyłączenie zapamiętywania sieci (żeby urządzenie nie próbowało nawiązywać połączenia bez naszej wiedzy, kiedy znajdzie się w zasięgu) oraz nieudostępnianie zasobów w sieci Wi-Fi. Telefony z systemem Android pytają: "Czy chcesz, by to urządzenie było widoczne w tej sieci?". Warto wtedy odpowiedzieć "nie". Z kolei te z systemem iOS automatycznie ograniczają tę możliwość.
Oszczędzając dane komórkowe, trzeba także zachować czujność. Łącznie się z jakimkolwiek otwartym WiFi to niekoniecznie dobry pomysł. Coraz popularniejszy jest bowiem wardriving. Co to takiego? Hakerzy znajdują sieci bezprzewodowe bez odpowiednich zabezpieczeń, a następnie za ich pośrednictwem mogą się włamać do sprzętów, które są do nich podłączone. Dwie podstawowe funkcje, które uchronią nas przed taką sytuacją to: wyłączenie zapamiętywania sieci (żeby urządzenie nie próbowało nawiązywać połączenia bez naszej wiedzy, kiedy znajdzie się w zasięgu) oraz nieudostępnianie zasobów w sieci Wi-Fi. Telefony z systemem Android pytają: "Czy chcesz, by to urządzenie było widoczne w tej sieci?". Warto wtedy odpowiedzieć "nie". Z kolei te z systemem iOS automatycznie ograniczają tę możliwość.
Fot. Shutterstock
Dobrze zabezpieczony smartfon daje poczucie bezpieczeństwa, a właśnie tego najbardziej potrzebujemy w czasie wakacji. Świadome korzystanie z internetu pozwala zachować równowagę: mieć dostęp do niezbędnych funkcji telefonu, ale bez presji, by być non-stop ”online”. Warto więc pamiętać, że prawdziwy komfort to możliwość wyboru. Kiedy być w kontakcie, a kiedy skupić się na tym, co tu i teraz. Na czasie spędzonym z bliskimi, tworzeniu wspomnień, które zostaną z nami na długo. A odpowiednio przygotowany i rozsądnie używany smartfon pozwoli nam cieszyć się tym wszystkim bez zakłóceń. Dokładnie tak, jak na wakacjach być powinno.
Materiał promocyjny marki Orange.
Materiał promocyjny marki Orange.